Jednak można
Jednak okazuje się, że można zerwać nawierzchnię, położyć nową i pomalować pasy na odcinku 900m w przeciągu niecałego weekendu. Gdzie? A no w centrum Warszawy, na ul. Andersa, na odcinku od Intraco do pałacu Mostowskich. Robiło to kilkudziesięciu chłopa ciągiem.
To teraz mam pytanie – to dlaczego w innych miejscach takie remonty trwają miesiącami? Albo pobawmy się w matematykę: liczmy, że 1km/3 dni. Od 89 roku minęło 20 lat czyli ok 7300 dni. Z prostej matematyki wynika, że powinnismy mieć od tego czasu przynajmniej 2400km autostrad, czy ja coś źle liczę?




2 - ilość komentarzy do tego wpisu
3 dniowe remonty ulic to naprawdę fajna rzecz. Jednak trwają one dlatego krótko, gdyż polega na wyfrezowaniu starej warstwy asfaltu i położeniu nowej grubej warstwy. Taki asfalt ma gwarancję na 10 lat. Większe remonty trwają dłużej ale wtedy ulicę i chodniki przeważnie się rozkopuje i od zera buduje, czasami jeszcze się trafi przy okazji wymiana rur.
znam taka autostrade w polsce wybudowana (chyba?) w trzy dni. to nasz wspanialy odcinek A4 krakow – katowice. zerwali trawe i polozyli asfalt
a teraz jest w permanentnym remoncie