CCC – uważajcie z klonowaniem
Uważajcie na klonowanie. Spotkałem się dziś z następującą sytuacją. Nowy komputer ma zainstalowany system .Kompletnie czysty nic poza tym co fabryka dała. Zero plików innych. Dziewiczy. Wszystkie updaty zainstalowane. Jest to standardowy dysk 2,5″ 250GB, 54000rpm. Muszę go zmienić na inny, a co SSD, ale to nie ma w tej chwili żadnego znaczenia.
Rozkręcam komputer wymieniam dysk i myślę sobie – po co mam przechodzić całą instalację jeszcze raz, najpierw Leopard, potem Snow, wszystkie dodatki. Dobre 3 godziny. Po co to mam robić skoro mogę wszystko sobie szybciutko sklonować Carbon Copy Clonerem. Oszczędność czasu niesamowita.
Odpalam CCC, klonowanie nowego systemu z dodatkami zajmuje max 15-20 minut.
Wymieniam dysk, skręcam komputer, wydaje się, że wszystko działa.
Pierwsze wrażenie jest niesamowite. Komputer z nowym dyskiem SSD działa błyskawicznie. Niesamowite. Wyłącza się w okamgnieniu. Robię restart i jedna sprawa mnie intryguje – dlaczego na “starym” dysku 5400 Snow bootuje się w ok 25 sekund, a z nowym “super-hiper-duper-szybkim” SSD w około minutę, z czego przez ok 34 sekundy nie pojawia się nawet szare jabłko. Pierwsze spostrzeżenie.
Po restarcie wszystko hula szybko i płynnie. Aż żal serce ściska, że maszyna z SSD nie jest moja… Przejdźmy zatem do instalacji Parallelsa. Tu pojawia się kolejny zgrzyt. Parallels instaluje się, ale na końcu instalacji wywala błąd. Dotyczy on rzekomej niezgodności jakiegoś składnika jądra systemu z wersją Parallels, którą zainstalowałem (???). Nie zważając na błąd instaluję XPeka. Po instalacji pojawia się kolejny komunikat, że owy błąd może spowodować niestabilną pracę wirtualnej maszyny i dostaję propozycję restartu maka, albo ponownej instalacji Parallelsa. Operację restartu i ponownej instalacji wykonuję kilkukrotnie. Dzwonię do iTXON, firmy która sprowadza Parallelsa do Polski, i nic. Komunikat jak był, tak jest. Ale teoretycznie wszystko działa, także “zostawiam” jak jest. Zająłem się innymi sprawami, ale potrzebowałem skorzystać z netu przez wirtualną maszynę. Okazuje się, że nie działa, choć wszystkie niezbędne opcje i dodatki są zainstalowane.
Ki czort?
W akcie desperacji robię ponowną pełną instalację systemu. Przez Leoparda, potem Snow, wszystkie programy i updaty. Stracone kolejne 3 godziny. Odpalam instalację Parallelsa i …. wszystko się pięknie instaluje i mam na koniec gong oraz białego ptaszka na zielonym tle. Jest pięknie. Odpalony Parallels nie pokazuje błędu i wszystko pięknie jest. Sprawdzam bootowanie – no teraz to jest rakieta komputer wstaje w jakies 15 sekund!!!
Okazuje się, że chyba jednak to klonowanie nie działa tak jak powinno.
Ciekawe kiedy mnie w domu czeka ponowna instalacja, bo po tych wszystkich wcześniejszych problemach jakie miałem, też zrobiłem “żeby było szybciej” klonowanie.


10 - ilość komentarzy do tego wpisu
Dlaczego instalowałeś Leoparda a dopiero na nim Snow, a nie od razu Snow? Instalator nie wymaga, żeby Leo był na dysku i można zainstalować Snow na czystym dysku.
@Wiktor – nie mógłbym wtedy zainstalować oprogramowania dołączonego na płycie systemowej z Leoparda, przynajmniej tak mi sie wydaje…nie sprawdzalem, ale taka logika mną kierowała.
Ja tak instalowałem swojego snowLeo. Teraz muszę z osobnej płyty doinstalować cały iLife…
Przedwczoraj instalowałem Snow Leo na czysto. A potem iLife z płytki z poprzednim Leopardem. Idzie bez żadnych problemów
.
U mnie tez po instalacji Snow Leo na uprzednio sformatowanym dysku bez problemu poszla instalacja dodatkowych programow z innej plytki (uwaga, uwaga, z Tigerem).
Co do problemow ze startem to byc moze wynika to z tego, ze komputer na poczatku szukal sobie dysku, z ktorego ma sie zabootowac. Mial w konfigach wpisany inny dysk, a tu nagle tego dysku nie ma i trzeba znalezc z czego by tu uruchomic system. Nie tlumaczy to jednak problemow z programem. Mam tylko nadzieje, ze nie sam CCC zle wykonuje kopie dysku, tylko, ze blad wynika z faktu, ze nagle w komputerze znajduje sie inny dysk, podczas gdy system byl instalowany na starym (czyli, ze przywracanie kopii na ten sam dysk nie powoduje bledow). A byc moze byl to jeden odosobniony przypadek, bo akurat “cos nie poszlo”?
Koniecznie napisz, czy w domu tez bedziesz mial jakies problemy z systemem po operacji klonowania dysku, jezeli (odpukac) takowe nastapia.
@Marek Wojtaszek – sprawa dosyć prosta do sprawdzenia. postaram się to niedługo zrobić. Zainstaluje sobie Parallelsa i jeśli będę miał taki sam problem jak miałem z tym komputerem, tzn będzie czekała mnie reinstalka. Dam oczywiście znac.
No i okazało się to czego się obawiałem. U mnie też występuje problem, o którym pisałem wcześniej – mam dysk sklonowany i też nie chce zainstalować się Parallels. Cóż mogę powiedzieć CCC jest do dupy…..@#$%^
Czeka mnie reinstalka. Dobrze, że przynajmniej nowy numer MJ już jest gotowy (prawie) i mogę coś zrobić przy komputerze.
wreszcie dziala. Parallels zainstalowany. Musiałem ponownie zainstalowac Snow Leoparda. Zainstalowalem go nadpisując obecną kopię, która była sklonowana. Nic nie musiałem doinstalowywać ani konfigurować, wszystkie ustawienia zostały zachowane.
Przetestuję teraz klonowanie via SuperDuper! i dam znać czy występuje podobny problem.
Skoro nie CCC, to co? Ja poki co robie kopie calego dysku z MacBooka na zew. dysk (jako sparse image) i mam nadzieje, ze opisywany problem u mnie nie wystapi w razie naglej awarii, lub bedzie sie go dalo “uleczyc” przez instalacja SnowLeo na SnowLeo, tak, jak opisales w komentarzu.
Dodam, ze TM cos nie radzil sobie z wykonywaniem kopii, co powodowalo, ze partycja na ktorej robilem kopie co chwile mialy jakies bledy (naprawiane oczywiscie Disk Utility), az do momentu, gdy w ogole nie byla ona zdatna do podmontowania i musialem ja formatowac.
Osobiście nie miałem nigdy problmeów z ccc, kilka dni temu nawet robiłem klona systemu 10.6.1, wtedy wersja ccc 3.3b5 (dzisiaj wyszła już stabilna 3.3). Oczywiście zawsze botuję z innego systemu niż ten, który klonuje (w tym przypadku był to 10.5.8) Kopia jako “block-level copy” i nie ma problemów.